Chcielibyśmy w tym miejscu przedstawić kilka podstawowych błędów, popełnianych często przez początkujących „hodowców amatorów” w uprawie boczniaka ostrygowatego na gotowym podłożu czyli balocie. Stosowanie się do poniższych rad oraz instrukcji upraw (zamieszczonych m.in. na naszej stronie) skutkować będzie obfitymi plonami i zadowoleniem z uprawy.

Niejednokrotnie pozostawienie tylko balotu w odpowiednich warunkach – CHŁODNYM MIEJSCU- skutkuje bardzo dużymi plonami, zaś sama uprawa sprowadza się do oczyszczenia balotów z resztek grzybów między rzutami.

1. Nie przestrzeganie temperatur uprawy.

W uprawie boczniaka- jak u większości grzybów uprawnych – możemy wyodrebnić dwie istotne, różniące się od siebie temperatury: temperatura przerostu podłoża grzybnią oraz regeneracji po „rzutach”(zależnie od odmiany boczniaka w wiekszosci temperatura pokojowa 19-23 stopnie C). temperatura „szoku” i dorastania owocników (zawsze o kilka stopni niższa od temperatury przerostu podłoża ok 10-18 stopni C). O ile temperatura przerostu nie musi być ściśle przestrzegana w uprawie amatorskiej (balot kupujemy już przerośnięty) to temperatura „szoku” powinna być przez hodowców bezwzględnie stosowana. Boczniak ostrygowaty do prawidłowego zawiązania owocników musi mieć niską temperaturę, ponieważ jest grzybem, który w naturalnych warunkach wyrasta, gdy temperatury spadną poniżej 15stopni C. Gdy balot boczniaka pozostawimy w miejscu ciepłym ponad 20 stopni C ilość zawiązanych owocników może być znikoma, zaś same owocniki małe, białe i papierowe o słabej jakości.

JEST TO GŁÓWNY PROBLEM UPRAWY BOCZNIAKA OSTRYGOWATEGO LATEM. Pamiętaj, iż boczniak ostrygowaty lubi niską temperaturę – owocniki rosną nawet w 4 stopniach C, zaś sam balot z grzybnią, jest odporny na silne mrozy. Zamarznięte na kość baloty po wniesieniu do pomieszczenia owocują nadal i to z lepszym skutkiem – zmrożenie stymuluje wiązanie owocników w kolejnym rzucie.

 

2. Przeświadczenie, że grzyby lubią „mieć mokro”.

Grzyby lubią wilgoć, ale nie mogą „mięć mokro”. Dotyczy to zarówno samego podłoża z grzybnią, jak i samych owocników i o tym należy szczególnie pamiętać. Podłoże z grzybnią (w naszym wypadku balot) nie powinno być podczas uprawy podlewane, a już z pewnością nie może stać w wodzie. Podczas uprawy, aby zapewnić wilgoć, najlepiej jest zlewać podłogę (okolicę uprawy), mokra posadzka odparowując, bedzie dawała dostaeczną wilgoć. Gdy balot po 2 czy 3 rzucie stanie się lekki możemy go zanurzyć np: w beczce z zimną deszczówką na 2-5 godz aby się napił i ponownie wstawić na miejsce uprawy. Gdy podlewamy bezpośrednio grzyby wodą – czego my nie polecamy – należy pamiętać, że grzyby mogą być mokre tylko ok 2 godzin. Po podlewaniu należy szybko doprowadzić do osuszenia owocników przez np: wietrzenie miejsca uprawy. W innym wypadku na powierzchni owocnika będzie sie robił tzw „film” (grzyb będzie mokro-lepki) co może doprowadzić w konsekwencji do chorób bakteryjnych, deformacji bądź zamierania owocników.

 

3. Brak świeżego powietrza.

U wielu hodowców amatorów pokutuje mylne myślenie, że grzyby nie lubią świeżego powietrza. Wynika to chyba z obserwacji rozwoju „grzyba na ścianie”, którego wegetacja jest możliwa dzięki wilgoci oraz złej lub braku wentylacji w pomieszczeniu. Pamiętaj, że do wytworzenia owocników i prawidłowego rozwoju grzyby hodowlane muszą mieć dostęp świeżego powietrza. UPRAWA MUSI BYĆ WIETRZONA JEŚLI JEST PROWADZONA W ZAMKNIĘTYM POMIESZCZENIU.

 

4. Brak swiatła.

Boczniak ostrygowaty w momencie gdy z otworów w balocie zaczynają wychodzić grzyby, do prawidłowego ich wykształcenia potrzebuje światła min 200 luxów ok 8-10 godz na dobę (lekki półmrok) – czyli takie natężenie światła, aby można przeczytać tekst gazety. Pamiętaj, że nie wolno wystawiać balotu boczniaka na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. Balot np: w uprawie na zewnątrz musi być zawsze umieszczony w miejscu cienistym.

 

5. Nacinanie dodatkowych otworów lub ściągnięcie foli z balotu.

Częstym blędem popełnianym przez początkujących jest robienie dodatkowych dziur w foli otulającej balot, czy nawet całkowite jej ściąganie. Pokutuje tu chyba przekonanie, że im więcej dziurek, tym wiecej będziemy mieli grzybów. Niestety w tym wypadku jest zazwyczaj odwrotnie. W zwiazku z tym, że uprawa jest prowadzona w warunkach amatorskich nie zawsze jesteśmy w stanie zapewnić (po takich zabiegach) odpowiednio wysoką wilgotność powietrza na poziomie 90-95% co skutkuje w rzeczywistości przesuszeniem miejsc nacięć i osłabieniem akywności wiązania całego balotu. Ilość, wielkość oraz samo rozmieszczenie otworów w balocie jest przez nas standardowo obliczone na relatywnie największy zbiór, w kilku kolejnych rzutach.

 

6. Zła higiena i ochrona przed szkodnikami.

Problem braku „higieny”, czystości uprawy pokutuje szczególnie w okresach ciepłych np: późną wiosną czy latem kiedy temperatura przekracza 20 stopni C. Grzybnie grzybów, czy same owocniki – szczególnie starsze, psujące się, wabią swoim zapachem muchówki, małe muszki żywiące się grzybnią. Oprócz tego że muchówki i ich larwy zżerają nam grzybnie w okolicach otworów (gdzie miały zawiązać się owocniki), to powodują również wiele infekcji barteryjnych na owocnikach. Dlatego tak ważne jest aby stare, zaschłe czy psujące się grzyby wyrzucać jak najdalej uprawy. Z podłożem grzybów jest trochę podobnie jak z owocami, gdy przyniesiemy je do mieszkania niewiadomo skąd zlatują się do nich muszki owocówki. Zapobiegawczo dobrze jest w okolice uprawy postawić np. płytkę na owady lub lep. W momencie, gdy zauważymy pierwsze owady możemy użyć zwykłego środka w aerozolu na muchy. Pamiętajmy, aby nie przeprowadzać tego zabiegu w momencie, gdy na podłożu znajdują się owocniki grzybów. Kolejnym błędem hodowcy amatora jest lekceważenie ślimaków, tyczy się to głownie upraw prowadzonych na wolnym powietrzu. Ślimak potrafi w jedną noc „zjeść” wszystkie zawiązki grzybów na balocie i pozbawić nas oczekiwanego plonu. W ciągu dnia wiekszośc ślimaków jest niewidoczna, ponieważ są dopiero aktywne wieczorem i nocą. Dlatego ważne jest, aby uprawę na zewnątrz zabezbieczyć „prewencyjnie” np: podwiązując balot nisko nad ziemią na drzewie, czy rozsypać wokól balota trociny, pyliste wapno, igliwie sosnowe stanowiące dla ślimaka barierę nie do przebycia.

ZAPRASZAMY RÓWNIEŻ DO DZIAŁU PYTANIA – TUTAJ