Pęk świeżego szpinaku (polecam) lub paczkę 0,5 kg szpinaku mrożonego – najlepiej całe liście, jeżeli nie ma, to może też być siekany, chociaż tracimy znacznie na estetyce i konsystencji dania, 0,2 kg pieczarek, 0,05 kg sera topionego (może być tez żółty), 2 ząbki czosnku, olej, sól, pieprz;

Myjemy pieczarki, kroimy na w kostkę lub grubsze plasterki – zależnie od upodobań. Następnie dusimy je na patelni z drobną ilością oleju. Jak „puszczą wodę”, to można ją odlać, żeby nie czekać na wygotowanie. Można doprowadzić od leciutkiego przyrumienienia. Gotowe pieczarki odkładamy na talerzyk i zajmujemy się szpinakiem. Jeżeli mamy świeży, to myjemy i po odsączeniu grubo kroimy – w poprzek liści na 3 lub 4 kawałki (najlepiej zrobić to w czasie duszenia pieczarek). Wrzucamy całość na patelnie (trzeba mieć dość dużą, żeby się wszystko zmieściło) i dusimy z dodatkiem małej ilości oleju. Powinien się sporo skurczyć. Nadmiar ‚puszczonego’ soku możemy wylać z patelni. Do podduszonego szpinaku dodajemy przygotowane wcześniej pieczarki, zmiażdżone lub drobno pokrojone dwa ząbki czosnku i ser. Jeżeli jest topiony, to wrzucamy cały kawałek, natomiast żółty trzeba pokroić w kostkę. Całość mieszamy na małym ogniu do całkowitego rozpuszczenia się sera. Przyprawiamy solą i pieprzem. Podajemy na ciepło, najlepiej w podgrzanym ceramicznym naczyniu. Jeżeli planujemy dłuższą biesiadę, to można żaroodporne naczynie ustawić nad świeczką, wtedy trzeba od czasu do czasu zamieszać, aby uniknąć przypalenia w miejscu bezpośrednio nad świeczką.